Pisklęta mew i rybitw mają gęsty puch, widzą doskonale i umieją chodzić jak prawdziwe zagniazdniki. Mimo to długo pozostają w gnieździe, zwłaszcza że rodzice przynoszą im na gniazda pożywienie. Na widok zbliżającego się wroga, np. lisa lub człowieka, wszystkie stare ptaki żyjące w kolonii wszczynają alarm, krzyczą i napastują intruza, przy czym z powietrza pryskają na niego rozrzedzonym kałem. W chwili rozpoczęcia alarmu pisklęta uciekają z gniazd i chowają się w gąszczu zarośli, a w potrzebie przepływają nawet kilkadziesiąt metrów na powierzchni wody. Dopiero gdy niebezpieczeństwo minie, wracają na suche gniazda.
Bardzo oryginalny wygląd mają młode bąki i bączki. Są one pokryte długim, włosowatym i nadzwyczaj delikatnym puchem, po prostu roztapiającym kontury ich ciała. Nawet gdy patrzymy z bliska na te dziwne istoty tulące się do siebie, nie podobna poznać, gdzie się jedno pisklę kończy, a drugie zaczyna. Są one zatem wybitnie niefotogeniczne i na najlepszym zdjęciu fotograficznym trudno odróżnić je od otaczających źdźbeł suchej trzciny. Policzyć można je jedynie po ilości oczu, widocznych jako ciemne plamki na tle bezładnej masy. Jeżeli ta barwa ochronna nie pomaga i wróg nadal się zbliża, próbują pisklęta innego sposobu: stają słupka i wyciągają cienką szyję oraz dziób pionowo w górę, wskutek czego robią się zupełnie podobne do źdźbła trzciny. Gdy próbujemy chwycić je ręką, dziobią odważnie, a nawet posuwają się kilka centymetrów naprzód, do ataku, pokazując wnętrze groźnej, czerwonej gardzieli. Przez cały czas śledzą nas pilnie. Skoro jednak spostrzegą, że na chwilę przestaliśmy na nie zwracać uwagę, czym prędzej rozłażą się na wszystkie strony. Za pomocą stosunkowo bardzo dużych nóg i długich palców czepiają się badyli trzcin z nadzwyczajną zręcznością i szybko znikają z widowni.
Takie małe, uciekające bąki są zjawiskiem nadzwyczaj komicznym. Składa się na to nieproporcjonalna budowa ich ciała (olbrzymie nogi, wielki dziób), chytry wyraz oczu oraz karkołomne ruchy. Aby jednak choć raz w życiu zobaczyć taki obrazek w naturze, trzeba się uzbroić w długie, gumowe buty rybackie, brnąc w grząskim mule, a przede wszystkim znać odpowiednie miejsca nad jeziorem, w którym ptaki się gnieżdżą. Wyprawa taka może być nawet niebezpieczna, gdyż bąki żyją na najdostępniejszych trzęsawiskach i pływających kożuchach zeszłorocznej trzciny.