Napoleon dowiaduje się o szczęśliwym rozwiązaniu Marii podczas odbywanej wraz z małżonką podróży. Wydaje się być wydarzeniem szczerze przejęty. Przesyła matce swego dziecka brukselskie koronki — dla wyprawki, oraz, także Aleksandrowi, dwadzieścia tysięcy franków w złocie. Maria natomiast otrzymuje Dzieła Corneillea w cudownej oprawie, drukowane w Rouen w roku 1648.
„W sześć miesięcy po moim przyjściu na świat — informuje nas Aleksander — niesnaski pomiędzy matką moją a jej mężem, rzecz zawsze bolesna dla dzieci, sprawiły, iż matka moja opuściła Polskę wraz ze mną i moim starszym, pięcioletnim bratem i przeniosła się do Paryża. Tu dodać muszę, że niesnaski te nikogo nie dziwiły, wiedziano bowiem, że matkę moją jako szesnastoletnią panienkę zmuszono do małżeństwa z sześćdziesięcioletnim starcem. Względy majątkowe i zapewne miłość własna były jedynym powodem tego związku. Pomimo różnicy w usposobieniach ojciec mój umiał widocznie ocenić niezwykłe zalety matki, z czasem uznane przez cały świat, skoro przy rozwodzie dał jej połowę swego majątku.” A więc — Paryż znowu. Maria jedzie tam w towarzystwie kuzynek: Teodory Jabłonowskiej i Teresy Bierzyńskiej, a także brata, Teodora Łączyńskiego, którego Napoleon w dniach wiedeńskiej sielanki z Marią przydzielił do sztabu Duroca. W drugiej kolasce, ciągnionej przez cztery konie, jak i pierwsza, uwożąca matkę, mały Aleksander “spi słodko w beciku, zdobnym w brukselskie koronki. W Paryżu oczekuje na Marię pałacyk przy rue Montmorency; cesarz osobiście wybrał kolor tapet, taki, który by najżywiej mógł podkreślić świeżość policzków niedawnej faworyty: jasnobłękitny. Nad kominkiem w salonie prześliczne lustro, szyfonierka „en vernis Martin”, parawan z laki, podobny do parawanu, jaki niegdyś osłaniał sofę na warszawskim zamku. „Co rano cesarz posyła do Walewskiej z zapytaniem o jej rozkazy”. Ofiarowano do jej dyspozycji loże we wszystkich teatrach, wszystkie muzea stoją przed nią otworem. Duroc ma poruczone — specjalna misja — spełniać wszystkie życzenia, by zapewnić Marii jak najmilszą i najwygodniejszą egzystencję. Cesarz wypłaca jej miesięczną pensję 10 000 franków. To bardzo wiele. Maria stroi się, lubi się stroić, pozuje malarzom, bywa w świecie. A jednak — skarży się na opuszczenie, w jakim pozostawił ją cesarz. Zwróci się do Savary’ego, który zastępuje odsuniętego od władzy Fouché w ministerstwie policji, ażeby ułatwił jej widzenie się z Napoleonem. Posyła petycję do Du- roca, nagabuje też lekarza Corvisarta, kiedy zjawił się, by zbadać maleństwo w czasie jakiejś jego niedyspozycji. Wszystko to jednak nie odniosło najmniejszego skutku; ale Opatrzność czuwała.